Czerwono-czerwony makaron dla zabieganych

Wrzesień się już kończy, a ja z jednej strony jeszcze dobrze nie zauważyłam, że się zaczął, a z drugiej mam wrażenie, że kończy się już pierwszy semestr, a nie tylko pierwszy miesiąc nauki. Moi uczniowie mierzą się codziennie z nowymi wyzwaniami, a ja wciąż walczę z tym samym – ze sprawną organizacją moich obowiązków. W ostatnim czasie udało mi się jeszcze bardziej uprościć moje przepisy, przez co w folderze ze zdjęciami na bloga mam właściwie same zdjęcia lunchboxów. Dzisiaj zapraszam więc na ekspresowe danie w kolorze czerwieni, które powinno trochę przezwyciężyć jesienną już aurę za oknem! Makaron z czerwoną papryką i pomidorkami koktajlowymi.

Jesienny lunchbox – kasza jaglana z dynią, cukinią i fetą

Ostatnie tygodnie były bardzo intensywne. Warsztaty kulinarne, przeprowadzka, nowa praca… Zostawiło to również ślad w mojej kuchni. Staram się spędzać na gotowaniu jak najmniej czasu, więc zaowocowało to kilkoma bardzo prostymi przepisami na pudełka do pracy. Pierwszy z nich to lekka jesienna kasza z warzywami.

Makaron na wschodnią modłę – opróżniamy kuchnię

Lada moment czeka mnie przeprowadzka, więc próbuję wykorzystać nie tylko resztki z lodówki, lecz także te, które zalegają w zamrażarce i w szafkach. Tu zostało 100 gramów takiego makaronu, tu 50 innego, gdzieś trochę szpinaku, w zamrażarce pootwierane resztki mrożonek… Za dużo się tego wszystkiego zrobiło! I tak powstał przepis na ekspresowy makaron z warzywami.

Najbardziej buraczany krem z pieczonych buraków

Dzisiaj mam dla Was przepis na krem z pieczonych buraków. Jest to najbardziej buraczana zupa, jaką miałam okazję jeść. Jej przygotowanie wymaga 5 minut pracy i 2 godzin czekania, więc jest to przepis dla leniwych, ale cierpliwych. Nie przedłużając – krem z buraków z fetą oraz pestkami dyni i nasionami słonecznika. Czego potrzebujemy? Do zupy […]

Jak (nie) gotować i nie zwariować?

Kiedy zaczęłam skrupulatnie rozplanowywać swoją dietę, bardzo szybko wpadłam w pułapkę przekombinowywania. W końcu kiedy podchodzę poważnie do swojej diety, chcę się najadać pełnowartościowymi i smacznymi daniami. Dieta ma nie być katorgą, prawda? Aż się prosi, żeby wymyślać codziennie nowe dania, szperać w książkach kucharskich, naśladować blogerów, zachęcać domowników do uczestniczenia w diecie, no i oczywiście zbierać te zazdrosne spojrzenia w pracy w kierunku pudełek z jedzeniem. Tylko kto ma czas na przygotowywanie pięciu różnorodnych posiłków dziennie?
Pierwszym krokiem, który postawiłam na drodze do zracjonalizowania mojej diety, było wymyślenie sprytnego sposobu na planowanie posiłków. Okazało się, że to jednak nie wystarcza, dlatego musiałam wprowadzić restrykcyjne ograniczenia, które pomogły mi maksymalnie skrócić czas przygotowywania posiłków. Zapraszam do opowieści o tym, jak codziennie (nie) gotować i nie zwariować.

Sałatka z buraków z porzeczkami

Sałatka z burakami i kaszą była jedną z pierwszych buraczanych rzeczy, jaką polubiłam. Od tego momentu buraki przestały mi się kojarzyć tylko z zasmażaną surówką z cukrem, którą robiła kiedyś moja babcia. Buraki w zestawieniu z kaszą i rukolą zachowują świeży warzywny smak, ale jednocześnie są sycące. Ta sałatka pojawia się w moim menu nieustannie. Dotychczas robiłam ją jednak z granatem, który równoważył słodki smak buraków. Ale po co kupować granata, skoro jesteśmy w pełni sezonu naszych rodzimych „granatów” – czerwonych porzeczek! I tak oto powstał przepis na sałatkę z buraków z kaszą gryczaną, rukolą, serem feta i… porzeczkami!

Przewiń do góry