Jak (nie) gotować i nie zwariować?

Kiedy zaczęłam skrupulatnie rozplanowywać swoją dietę, bardzo szybko wpadłam w pułapkę przekombinowywania. W końcu kiedy podchodzę poważnie do swojej diety, chcę się najadać pełnowartościowymi i smacznymi daniami. Dieta ma nie być katorgą, prawda? Aż się prosi, żeby wymyślać codziennie nowe dania, szperać w książkach kucharskich, naśladować blogerów, zachęcać domowników do uczestniczenia w diecie, no i oczywiście zbierać te zazdrosne spojrzenia w pracy w kierunku pudełek z jedzeniem. Tylko kto ma czas na przygotowywanie pięciu różnorodnych posiłków dziennie?

Pierwszym krokiem, który postawiłam na drodze do zracjonalizowania mojej diety, było wymyślenie sprytnego sposobu na planowanie posiłków, o którym pisałam tutaj. Okazało się, że to jednak nie wystarcza, dlatego musiałam wprowadzić restrykcyjne ograniczenia, które pomogły mi maksymalnie skrócić czas przygotowywania posiłków. Zapraszam do opowieści o tym, jak codziennie (nie) gotować i nie zwariować.

1. Plan minimum

Zastanów się, dlaczego tak naprawdę przygotowujesz swoje posiłki. Dla mnie jest to ważne ze względu na dbałość o zdrowie oraz oszczędność czasu i pieniędzy. Kiedy pomyślałam o moich trzech celach, uświadomiłam sobie, że nie potrzebuję przekombinowywanych dań, żeby osiągnąć to, do czego dążę. Nie oznacza to jednak, że całkowicie zrezygnowałam z wymyślania przepisów, które są bardziej pracochłonne. W weekendy, przy okazji rodzinnej imprezy lub wieczornej posiadówki lubię się pobawić i przygotować coś innego. Zostawiam sobie też margines na gotowanie jednego bardziej wymagającego posiłku, gdy przygotowuję dania na kolejne trzy dni. Jednak gdy nie mam na to czasu, rezygnuję i realizuję plan minimum. Jak najwięcej w jak najkrótszym czasie i za jak najmniejsze pieniądze. Dzięki temu udało mi się skrócić czas mojego gotowania dwa razy w tygodniu z czterech godzin do… dwóch (jak się sprężę, to wyrobię się w godzinę)!

2. Najlepiej zacząć od końca

Kiedy przygotowuję menu na następne dni, zawsze zaczynam od ciepłych dań. To one są najbardziej czasochłonne, więc jeśli zacznę od nich, przechodzi mi ochota na kombinowanie przy innych posiłkach, bo wiem, że szkoda mi na to czasu.

3. Im mniej, tym lepiej

Przygotowywanie ciepłych dań jest szybkie, pod warunkiem, że nie przesadzisz z liczbą składników. Zastanów się, czy w Twoim daniu naprawdę musi być pięć różnych warzyw? Jeśli wybierzesz jedno, ale w większej ilości, obieranie i krojenie pójdzie znacznie szybciej. Jeśli już zdecydujesz się na kilka, wrzuć je do jednego garnka lub na jedną patelnię. Jeżeli wymagają różnego czasu gotowania, dorzucaj je w odpowiedniej kolejności.

Warto także dobrze się zastanowić, kiedy wybierasz bazę węglowodanową i białkową do swojego dania. Jeśli zdecydujesz się na ryż albo kaszę i małe strączki, takie jak soczewica czy groch, możesz spokojnie ugotować je w jednym garnku. Lepiej też wybierać te produkty w wersji sypkiej niż popakowane w foliowe woreczki – szybciej odmierzysz pożądaną wartość na wadze, kiedy produkt nie będzie uwięziony w plastiku. Nie musisz się potem także martwić o jego uwalnianie z woreczków (ja jestem zbyt niecierpliwa, zawsze łapię za woreczek, poparzę się, a potem się denerwuje – strata czasu). Nasza planeta też to na pewno doceni.

4. Warzywa trzeba kroić, ale nie trzeba ich obierać

Obieranie warzyw zajmuje bardzo dużo czasu. Jeśli gotujesz jedną marchewkę, to nie problem, ale kiedy przygotowujesz posiłki na kilka dni i obierasz jej kilogram, to ma duże znaczenie.

Większość warzyw można z powodzeniem jeść ze skórą. Poza warzywami, których skóra jest za twarda, żeby cokolwiek z nią zrobić, takimi jak dynia, oraz warzywami, które są bardzo brudne od ziemi i szybciej je obrać niż umyć, nie obieram właściwie nic. Jeśli już zdarzy mi się coś obrać albo odkroić, myję to i wrzucam do zamrażarki. Gotuję potem na tym zupę. O przygotowaniu i wykorzystaniu bulionu resztkowego pisałam już tutaj, tutaj i tutaj. Dzięki temu oszczędzam czas na krojeniu włoszczyzny oraz pieniądze na jej zakupie (gotuję średnie dwie zupy tygodniowo, włoszczyzna kosztuje 5 zł – oszczędzam zatem 40 zł miesięcznie na moich bulionach resztkowych). Kiedy już wstawię wywar na zupę, nie obchodzi mnie jak długo się będzie gotował. Nie wymaga ode mnie absolutnie żadnej uwagi.

Warto także myśleć o tym, które warzywa kroi się szybko. Oczywiście uwielbiam buraki, ale ich krojenie potrafi być bardzo czasochłonne (nie dość, że są twarde i ciężko się je kroi, to jeszcze brudzą, więc po ich krojeniu wydłuża się czas sprzątania). Kiedy mi się spieszy wybieram raczej cukinię, bakłażana, paprykę, szpinak, jarmuż, czyli warzywa, które kroi się szybko albo takie, których nie kroi się wcale.

5. Zmywanie też zajmuje czas

Nawet jeśli masz zmywarkę, część rzeczy, zwłaszcza garnków i dużych misek, zmywasz na pewno ręcznie. Ja w ogóle nie posiadam zmywarki, więc czas, który poświęcam na sprzątanie, ma dla mnie duże znaczenie.

Jak wspominałam już wcześniej, kaszę można gotować razem ze strączkami w jednym garnku, wszystkie warzywa mogą wylądować na jednej patelni, można także przygotowywać potrawy jednogarnkowe. Im mniej garnków, tym lepiej. Jednak nie tylko ich używamy w czasie gotowania – korzystamy także z misek, do których wrzucamy pokrojone produkty, desek, noży itd. Żeby ograniczyć ich ilość, warto przemyśleć swoją pracę i zorganizować ją zawczasu. Większość warzyw pokroisz na tej samej desce i używając tego samego noża. Jeśli masz jakieś warzywa, po których musisz posprzątać (takie jak buraki czy pomidory), zostaw je na koniec. W międzyczasie wystarczy, że przepłuczesz szybko nóż. Możesz także ograniczyć liczbę misek, wrzucając pokrojone produkty bezpośrednio do garnka. Jeśli używasz durszlaka, wykorzystaj go później jako miskę. Zawsze jedna rzecz do mycia mniej.

Pamiętaj także, żeby sprzątać na bieżąco. W czasie gotowania zawsze zdarzy się moment, kiedy trzeba poczekać, żeby się coś dogotowało, wykorzystaj go.

6. Posiłki w 5 minut

Kiedy już przygotujesz ciepłe dania, na resztę chcesz poświęcić jak najmniej czasu. Zaprzyjaźnij się zatem z daniami, które wymagają mało uwagi, a przy niewielkim nakładzie pracy można je modyfikować i dzięki temu się nimi nie nudzić. Do takich dań będą na pewno należeć:

  • kanapki (dobra kanapka nie jest zła)
  • tortille (wystarczy pokroić warzywa, dorzucić trochę sera, strączków albo tofu i zawinąć)
  • owsianki (można zostawić je zalane ulubionym mlekiem lub wodą na noc, dorzucić trochę sezonowych owoców i orzechów; można także je chrupać, zanim namiękną)
  • smoothie (jeśli ma się dobry blender, nie trzeba nawet za bardzo się przejmować krojeniem owoców i warzyw).

7. Posiłki w 1 minutę

Ze względu na oszczędność pieniędzy nie polecam gotowych dań. Mogę jednak polecić takie, które nie wymagają w ogóle przygotowywania. Na drugie śniadanie można wypić jogurt (także roślinny), kefir, maślankę albo zjeść serek wiejski. Można do tego dorzucić garść orzechów, ulubione ziarna, suszone owoce (z tymi bym uważała ze względu na skoki glukozy we krwi), owoce, które nie wymagają krojenia (maliny, borówki, jagody – mogą być mrożone, trzeba tylko poczekać chwilę aż się rozmrożą) albo po prostu przegryźć jogurt bananem czy gruszką.

Dobrze sprawdzą się także proste sałatki – porwanie sałaty, dorzucenie pomidorków koktajlowych, orzechów, pestek dyni i słonecznika, suszonej żurawiny, rodzynek albo goji i polanie wszystkiego oliwą zajmuje chwilę.

Nie są to posiłki, które sprawdzą się zawsze, ale na szybkie drugie śniadanie albo podwieczorek będą idealne. Zwłaszcza, że kiedy je jemy, nie musimy nawet za bardzo przerywać pracy (polecam oczywiście porządną przerwę i jedzenie w spokoju, ale wszyscy wiemy, jak jest…).

8. Posiłki, które nie wymagają uwagi

Pamiętaj, że są posiłki, których przygotowanie wymaga czasu, ale nie wymaga uwagi. Jeśli gotujesz zupę i chcesz do niej zrobić porządny wywar, owszem, będzie się on gotował ponad dwie godziny, ale Ty nie musisz go w tym czasie zbytnio pilnować. Pieczone warzywa są super, ale pieczenie też wymaga czasu. Jest to jednak czas, który możesz poświęcić na inne czynności. Granola? Niby taka czasochłonna, ale ile tak naprawdę trwa wrzucenie płatków i orzechów na blachę i zalanie ich miodem? Jeśli masz dużo obowiązków w domu, możesz wykorzystać okazję i przygotować coś ekstra i nie tracić cennych minut.

9. (Nie) gotuj i nie wariuj

Skoro czytasz tego bloga, to na pewno lubisz gotować. Ja też uwielbiam to robić. Staram się jednak pamiętać o tym, by zachować w tym szaleństwie trochę rozsądku. Pamiętaj, że upraszczanie dań to nie tylko oszczędność czasu, lecz także pieniędzy. Więc planuj, (nie) gotuj i nie wariuj!

Jak (nie) gotować i nie zwariować?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry